Stowarzyszenie Straż Ochrony Przyrody i Praw Zwierząt


 

Nie mówią ludzkim językiem ... nie powiedzą jak bardzo cierpią, nie poskarżą się nikomu, ale wystarczy na nie spojrzeć i już wszystko wiesz... jeśli masz ludzkie uczucia

 

 

 

rolapsa

 

 

"Jestem tuż obok ciebie - mówi oddech psa. - Razem zmierzymy się z życiem. Nie ma takiego potwora, nie ma takiego intruza, który mógłby cię zaskoczyć, niedostrzeżony, bo ja tu stoję na straży. Ja jestem twoimi oczami i uszami. Nie skrzywdzi cię nikt, bo ja stoję u twojego boku, aby cię ostrzegać i bronić, zawsze, gdy będzie trzeba. Jutro zapolujemy razem. Będziemy paść nasze stada. Jutro zaświeci dla nas słońce. Razem będziemy zdobywać świat. Razem będziemy się cieszyć. Razem będziemy się bawić, choć żadne z nas nie jest już dzieckiem. Jeśli los się odwróci... Jeśli będziesz cierpiał, ja cię pocieszę. Przyrzekam, że już nigdy nie będziesz czuł się samotny. Jako twój pies, składam ci tę przysięgę i zaświadczam ją swoim szeptem, swoim oddechem tej nocy i każdej nocy, którą prześpię u twego boku."

 

Stanley Coren "Jak rozmawiać z psem"

 Hasło Zwierzęta

                       
"Dzisiaj uratowałem ISTOTĘ LUDZKĄ.
Przyszła do schroniska....i
nasze spojrzenia skrzyżowały się kiedy ONA przechodziła obok mojego kojca, wyczułem od razu czego potrzebowała i postanowiłem jej pomóc.
Pomerdałem ogonkiem leciutko..... nie chciałem jej wystraszyć. Kiedy zatrzymała się naprzeciwko mnie, zapytała o moją przeszłość....a ja miałem cichą nadzieję, że to co usłyszy, nie zasmuci jej za bardzo.
Bo ja pragnę patrzeć tylko w przyszłość......i tak bardzo chciałbym stać się ważnym dla kogoś.
Za chwilę ONA zrobiła krok naprzód i wyciągnęła rękę, a ja przylgnąłem całym ciałem do kraty, aby móc poczuć ciepło jej ręki.
Dotknęła mojej głowy opuszkami palców, były mięciutkie i delikatne....wyczułem, że potrzebowała towarzystwa.
Łza spłynęła jej po policzku, a ja położyłem jej łapę na kolanach, chciałem, żeby poczuła się bezpieczna i żeby powiedzieć jej, że wszystko będzie dobrze, że się wszystko ułoży.
Po chwili drzwi mojej klatki otworzyły się, a ja na JEJ twarzy zobaczyłem promienny uśmiech, popatrzyłem w te jeszcze mokre oczy i obiecałem JEJ że już zawsze będzie bezpieczna.......
że już zawsze z nią pozostanę, że pójdę za nią wszędzie i że zrobię wszystko, by widzieć codziennie uśmiech na jej twarzy.
To było wielkie szczęście, że ONA tego dnia przechodziła tym chodniczkiem obok mojego kojca.....
Ale tam, na zewnątrz jest wiele.....wiele takich ISTOT LUDZKICH, które jeszcze nie miały okazji spacerować tymi chodniczkami i one też muszą być uratowane.
....Ja miałem okazję uratować chociaż jedno.... jestem dumny i szczęśliwy...., bo właśnie dzisiaj URATOWAŁEM ISTOTĘ LUDZKĄ"
(Lorelay Gilmore)

kiedy smutny