Stowarzyszenie Straż Ochrony Przyrody i Praw Zwierząt

Menu

8.jpg

     

 

myszolow

 

         Opowiemy historię drapieżnika z dnia 20 września 2016. Tym drapieżnikiem był myszak (potoczna nazwa myszołowa), który popadł w tarapaty . Tego dnia około godziny 8.00 zadzwonił  jeden ze strażników i poprosił o wsparcie, bo natknął się na rannego (ze złamanym skrzydłem) myszołowa, a to dla ptaka drapieżnego oznacza śmierć. W 20 minut kolejny strażnik był na miejscu uzbrojony po zęby w koc i rękawice spawalnicze. Ptaszysko jak na drapieżnika przystało, łatwo się nie poddało. Najpierw dało drapaka w póltorametrowe pokrzywy,a potem wlazło w krzaczyska na bardzo podmokłym, błotnistym terenie i jeszcze się stawiało. Trzeba było zachować ostrożność, bo oberwanie od takiego ptaka szponem lub dziobem, nie należy do przyjemności.

        Po niedługich zmaganiach ptak został odłowiony i zabezpieczony. Obecnie znajduje się w Ośrodku Rehabilitacyjnym dla Dzikich Zwierząt w Napromku.
        Straty poniesione przez strażników, to jedna para brudnych spodni, przemoczony but, skarpeta sztuk jedna i kilka niewielkich zadrapań powstałych w wyniku przedzierania się przez krzaki. Takie szkody, to nic w porównaniu z następnym uratowanym stworzeniem!