Stowarzyszenie Straż Ochrony Przyrody i Praw Zwierząt

Andrzej Kłosiński

"Tylko nie fajerwerki - Strach przed petardami"

 

W okresie noworocznym jak bumerang powraca temat lęku naszych psich przyjaciół przed kanonadami fajerwerków i petard, które w ostatnich latach stały się niezwykle modnym sposobem obchodzenia wielu uroczystości, najbardziej zaś fetowania Sylwestra i karnawału. Dla ogromnej większości psów głośne strzelanie nie jest przyjemne, dlatego jeśli mogą, wolą oddalić się w bezpieczne i z miarę ciche miejsce, by przeczekać trudny czas. Nie jest to zachowanie osobliwe czy mogące budzić nasze obawy, bowiem unikanie głośnych dźwięków takich jak strzały czy odgłosy burzy jest naturalną reakcją wszystkich zwierząt. W przyrodzie takie głośne dźwięki zwiastują zwykle zagrożenie takie jak kataklizm czy możliwość rażenia piorunem. Głośnym nawoływaniem czy krzykiem część zwierząt ostrzega swoich pobratymców przed niebezpieczeństwem, na przykład atakiem drapieżnika.

Oczywiście są psy, które nie boją się strzałów (psy myśliwskie na przykład są uczone od szczenięctwa niereagowania lękiem na huk) i często nie traktują Sylwestra jako czegoś nadzwyczaj przykrego. Są jednak psy reagujące na odgłos wystrzałów silnym niepokojem i lękiem. Takim psem był Kacper, 3-letni kundelek, którego opiekunowie poprosili mnie o pomoc przed świętami. Kacper bał się panicznie huku petard, ale także odgłosów burzy i innych głośnych dźwięków jak strzały źle wyregulowanych silników czy upadek cięższych przedmiotów. Po raz pierwszy Kacper zareagował strachem na odgłos fajerwerków w wieku około dziewięciu miesięcy podczas sylwestrowej kanonady. Zachowanie lękowe nasilały się w ciągu kilku tygodni karnawału kiedy to w dużym osiedlu bloków niemal codziennie odpalano petardy. Od tego czasu pies reagował lękiem na inne huki i strzały, a także na odgłosy burzy. W domu stawał się niespokojny, i uciekał pod meble, na zewnątrz uciekał do swojej klatki schodowej lub - jeśli było to daleko od domu - przed siebie.

Do wzmocnienia i utrwalenia lękowych reakcji Kacpra było niewątpliwie zachowanie opiekunów polegające na przytulaniu, głaskaniu i uspokajaniu psa oraz możliwość oddalenia się od bodźców budzących strach w bezpieczne miejsce. To wszystko sprawiało, że emocja lęku ustępowała poczuciu ulgi, które jest podstawowym czynnikiem wzmacniającym zachowania lękowe. By to lepiej zrozumieć sięgnijmy do analogicznego mechanizmu powstawania lęku u ludzi, a mianowicie fobii szkolnej. Ta paskudna przypadłość, którą przeżyłem kiedyś na własnej skórze, powstaje w następujący sposób. Z jakichś powodów przysłowiowy Jaś doznaje przykrości lub niepowodzenia w szkole. Zaczyna bać się niepowodzenia i wszystkiego co się z tym kojarzy, a więc szkoły. Jeśli pójdzie na wagary i uniknie stresu, uczucie ulgi będzie bardzo nagradzające i kuszące, a lęk przed szkołą większy. Ergo - im bardziej Jaś unika szkoły tym bardziej się jej boi i w końcu nawet widok piórnika będzie źródłem strachu i upiornych myśli. Morał z tego taki, że pocieszając psa i uspokajając pogłębiamy tylko problem jego lęku, sprawiając że każda kolejna sytuacja będzie przeżywana jako bardziej zagrażająca i przykra. Co zatem robić kiedy pies boi się strzałów? Teoretycznie mamy do wyboru dwie nie wykluczające się zresztą drogi - łagodzenie lęku (ściśle mówiąc nieprzyjemnych emocji i reakcji fizjologicznych towarzyszących lękowi) oraz nauczenie psa radzenia sobie w trudnej sytuacji, a więc zmniejszenie lęku lub nawet zmianę jego emocji w dotychczas trudnej sytuacji.

W przypadku umiarkowanego lęku przed petardami należy zapewnić psu spokojne miejsce na przykład w pokoju najbardziej odległym od okien skąd dochodzą strzały. Najlepiej jeśli będzie to miejsce zabudowane, swego rodzaju "nora", gdzie większość psów czuje się bezpieczniej niż leżąc na otwartej przestrzeni. Warto w miarę możliwości maskować strzały nieco głośniej niż zazwyczaj nastawionym tv lub radiem (nie za głośno, bo można mieć problem z agresją sąsiadów). Można dać psu do gryzienia Kong wypełniony wyjątkowo pysznym nadzieniem, na przykład pasztetem. Wylizywanie pozwala skoncentrować się niejako na rozwiązywaniu problemu (aktywizuje mechanizmy korowe), a nie na przeżywanym lęku (hamuje ośrodki mózgowe odpowiedzialne za emocje). W ostatnim czasie możemy łagodzić objawy lękowe stosując feromonoterapię. Dostępny u lekarzy weterynarii preparat zawierający syntetyczny analog psich feromonów kojących (w skrócie D.A.P. - dog appeasing pheromone) w postaci wygodnego dyfuzora wkładanego do kontaktu podobnie jak niektóre popularne odświeżacze powietrza, ma zastosowanie w radzeniu sobie ze stanami lękowymi różnej etiologii, głównie jako część programu modyfikacji zachowania. Psie feromony kojące są wytwarzane przez bruzdę mleczną karmiącej suki kilka dni po porodzie. Psy komunikują się ze sobą nie tylko za pomocą węchu, wzroku i słuchu, ale także za pośrednictwem feromonów - substancji chemicznych służących wymianie informacji między osobnikami danego gatunku. Psy odbierają feromony nie jak inne zapachy przez nabłonek węchowy, ale za pośrednictwem specjalnego organu - narządu lemieszowo-nosowego. Psie feromony kojące, jak sama nazwa wskazuje, działają uspokajająco, łagodząc przeżywany lęk i stres. Zaprzestanie działania feromonów kojących jest ważnym czynnikiem powodującym stres w momencie odsadzenia szczeniąt. Badania wykazały, że uspokajające właściwości tych feromonów utrzymują się także u dorosłych psów. Dyfuzor D.A.P. stosujemy na około 2 tygodnie przed Sylwestrem.

Jeśli przejawy lęku są bardzo nasilone - pies trzęsie się, dyszy i ślini, a w dodatku na co dzień boi się innych hałasów czy strzałów, należy zastanowić się odpowiednio wcześniej nad programem modyfikacji zachowania, a w okresie sylwestrowym warto zabezpieczyć psa przed przeżywanym lękiem za pomocą środków farmakologicznych.

Owładniętemu silnym lekiem psu nie ma oczywiście możliwości zaproponowania jakiejkolwiek aktywności mogącej łagodzić lęk, jak choćby gryzienie Konga, bo będące w silnym stresie zwierzę nie jest w stanie skupić się na niczym innym, innymi słowy, jego mechanizmy korowe (myślenie, analizowanie, świadome podejmowanie decyzji) są sparaliżowane. W takich wypadkach warto skorzystać z leków łagodzących przejawy lęku lub poprawiających samopoczucie zwierzęcia. Takie środki może przepisać wyłącznie lekarz weterynarii po zbadaniu psa i wykluczeniu ewentualnych przeciwwskazań. Warto pamiętać, że niektóre leki nie działają od razu, dlatego warto zawczasu pomyśleć o wizycie w lecznicy, tak by efekt ich działania mógł nastąpić w czasie kiedy będzie najbardziej potrzebny. Niektóre leki powinny być podawane przez cały okres świąteczno-noworoczny, inne doraźnie przed spodziewanymi fajerwerkami. W niektórych przypadkach leki podaje się w kombinacjach, a odpowiednie dla danego psa dawki należy dobrać doświadczalnie pod okiem lekarza weterynarii. Dlatego właśnie warto pomyślec o łagodzeniu lub niwelowaniu lęku przed wybuchami odpowiednio wcześnie.

Jeśli pies jest lękliwy lub ma tzw. fobię dźwiękową nie tylko w okresie sylwestrowo-noworocznym warto przeprowadzić pod okiem behawiorysty lub doświadczonego trenera program odczulania lęku. Polega on na konfrontowaniu psa z budzącymi lęk bodźcami o niskiej intensywności w sytuacji kiedy zwierzę otrzymuje coś przyjemnego lub wykonuje bardzo nagradzającą aktywność, którą wcześniej trzeba wyćwiczyć (może to być aportowanie lub przeciąganie wyjątkowo atrakcyjnej zabawki, gryzienie Konga czy zabawa z klikerem). Stopniowo zwiększamy intensywność bodźców (na przykład podgłośniając nagrane na CD odgłosy strzałów) i przyzwyczajamy do ich tolerowania. Czasem w takich procedurach przeciwwarunkowania konieczne jest w początkowym okresie wsparcie farmakologiczne. Staramy się też wykluczyć czy choćby zminimalizować wszystkie czynniki obniżające próg reakcji lękowej (jak choćby alergia czy niewłaściwa dieta). Tak właśnie pracowaliśmy z Kacprem. Jego opiekunowie mieli szczególnie uważać, by nie nagradzać zachowań lękowych uspokajaniem i pocieszaniem. W okresie noworocznym i w czasie burz pies miał zapewnione spokojne miejsce w oddalonej od okien części mieszkania oraz coś do gryzienia (najczęściej był to Kong wypełniony pasztetem). Budzące lęk odgłosy maskowano nastawionym nieco głośniej niż zwykle telewizorem. Na dwa tygodnie przed karnawałem zastosowano dyfuzor DAP, a w sylwestrową noc i w karnawałowe weekendy, przepisany przed lekarza weterynarii lek przeciwlękowy.

Dziś Kacper nie boi się większości głośnych dźwięków jakie spotykamy na co dzień. Nawet burza nie budzi w nim większego lęku, choć oczywiście jej nie lubi. Ostatni karnawał udało mu się przeżyć w kącie pokoju z wyjątkowo smacznymi gryzakami i wygląda na to, że obecny karnawał będzie jeszcze mniej nieprzyjemny.

 

Niezależnie od tego czy i jak nasz pies boi się karnawałowych wystrzałów lepiej w okresie noworocznym zaoszczędzić mu tego rodzaju doświadczeń. Jeśli więc mamy możliwość by nasz pupil przetrwał ten czas z dala od huków petard, na przykład u rodziny za miastem, warto skorzystać z takiej sposobności. Zwłaszcza że, jak to było w przypadku Kacpra, silnie przeżyty w sylwestrową noc strach może stać się początkiem problemów z lękliwością.

Reasumując

  • Niepokój i chęć oddalenia się od głośnych strzałów jest naturalną reakcją zwierząt. To my ludzie nauczyliśmy niektóre psy (głównie myśliwskie), że głośne huki nie są groźne, a nawet zapowiadają coś miłego (aportowanie, pracę w polu).
  • W przypadkach kiedy pies przeżywa niezbyt głęboki lęk (nie drży, nie dyszy lub nie ślini się, a jedynie okazuje niepokój i próbuje się chować) należy znaleźć mu oddalone od źródeł nieprzyjemnych dźwięków miejsce, dać psu coś do gryzienia i starać się zamaskować częściowo odgłos petard włączeniem odbiornika radiowego lub telewizyjnego. By złagodzić nieprzyjemne emocje warto zastosować na dwa tygodnie przed Sylwestrem dyfuzor z preparatem D.A.P. zawierający psie feromony kojące.
  • Nigdy nie pocieszamy psa przeżywającego lęk. Zdecydowanie lepiej jest w takiej sytuacji nagrodzić psa za coś co dla nas zrobi, na przykład usiądzie, zaszczeka lub skoncentrować go na zabawie czy ćwiczeniach (doskonałym rozwiązaniem jest trening z klikerem, którego rzecz jasna trzeba nauczyć psa wcześniej). Aktywujemy w ten sposób procesy korowe i hamujemy przeżywanie emocji.
  • W przypadku silnego lęku jeśli nie udaje się psa koncentrować na sobie lub jakiejkolwiek aktywności (gryzienie skórzanych "kości" lub Konga) i widzimy, że zwierzę cierpi, należy odpowiednio wcześniej zasięgnąć pomocy lekarza weterynarii który przepisze odpowiednie leki łagodzące przezywany lęk.
  • Jeśli pies boi się także strzałów i głośnych dźwięków poza okresem noworocznym, warto zwrócić się do behawiorysty, który opracuje dostosowany do psa, warunków i możliwości opiekunów program modyfikacji zachowania mający na celu wyeliminowanie reakcji lękowych w trudnych dotychczas sytuacjach.
  • Zawsze starajmy się nie narażać psa na nieprzyjemne doświadczenia związane z sylwestrową kanonadą. O ile to możliwe zawieźmy psa na ten czas do rodziny czy znajomych mieszkających w spokojniejszej okolicy.
  • Jeśli pies zostaje w domu należy pamiętać by wyprowadzać go na spacery na smyczy lub dłuższej lince. Przestraszony nagłym strzałem pies może pobiec przed siebie i zgubić się. Na dłuższe spacery lepiej zawieźć psa do spokojnego parku lub za miasto. Warto też zmienić nieco pory spacerów w ten sposób, że dłuższe przechadzki organizujemy rano, kiedy prawdopodobieństwo zabaw miłośników petard jest mniejsze.

(Tekst artykułu opublikowanego w miesięczniku Mój Pies - styczeń 2008 - pod tytułem "Tylko nie fajerwerki")

Andrzej Kłosiński