Stowarzyszenie Straż Ochrony Przyrody i Praw Zwierząt

Menu PL

lancuchy-1.jpg

Hej! Jestem Misiek. Jeszcze niecały rok temu powoli traciłem nadzieję na ocalenie. Moim domem były wiatrem podszyta buda. Świat poznawałem z perspektywy około 2- metrowego łańcucha. Żebym nie zdechł rzucano mi coś do jedzenia. Czułem się źle, bardzo źle. Byłem samotny, niekochany. Bardzo bolało mnie ucho. Coś mi się z nim zrobiło, lała się z niego ropa, a potem nawet krew. Na moim ciele pojawiły się rany. To bolało, bardzo bolało! W dodatku śmierdziałem. Tak strasznie, że trudno mi było wytrzymać z samym sobą. Marzyłem o kąpieli. Nikt jednak nie zwracał na to jak się czuję uwagi. Cóż miałem robić? Nie miałem siły, żeby uwolnić się z łańcucha i prosić o pomoc. Tkwiłem tak przy tym moim domku. Ile? Nie umiem tego określić .
W końcu coś się wydarzyło. Przyjechali jacyś ludzie i….ZOSTAŁEM UWOLNIONY Z ŁAŃCUCHA! To było niesamowite. Moi, jak się okazało przyjaciele, zawieźli mnie do lekarza. Pani Doktor długo mnie oglądała, kiwała głową. Potem znalazłem się w miejscu, gdzie były inne psy. Wykąpano mnie, wycięto mi strąki. Poczułem się trochę lepiej. Panią Doktor, a potem innych Lekarzy odwiedziłem około 20 razy. Wizyt nie lubiłem, ale podróże bardzo przypadły mi do gustu. Po ośmiu latach mojego życia nareszcie poznawałem świat. Nowe zapachy, nowi ludzie, nowe zwierzęta. To jest super! Nareszcie nie czułem się samotny. Czasem gniewałem się na moich opiekunów, że zaglądają mi do ucha, że przez ponad 2 miesiące kłuli mnie czymś ostrym w grzbiet. Mówili, że robią mi zastrzyki. Lekarze dwa razy zrobili ze mnie psa ala grzywacz, pozbawili mnie sierści na grzbiecie.
Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia zdarzył się kolejny cud w moim życiu. Pan Piotr postanowił, że będzie moją Rodziną. Taką prawdziwą, na dobre i złe! Dziś biegam luźno pod duuuużej działce. Mam swojego Pana, czuję się dobrze i … chcę żyć! Wiem od Ludzi, że mam wielu Przyjaciół. Wiele Osób pomogło mi dojść do siebie, wsparło moje leczenie. Całym swoim psim sercem Baaaaardzo Wszystkim za to Dziękuję!
PS. Dwudziestego ósmego stycznia 2018 roku byłem na kontroli w Olsztynie. Pani Doktor tym razem też kiwała głową, ale z zadowolenia! Na koniec bardzo Proszę Wszystkim moich Przyjaciół, aby trzymali za mnie kciuki. Nie chcę już więcej chorować. Chcę być zdrowy i szczęśliwy!