Stowarzyszenie Straż Ochrony Przyrody i Praw Zwierząt

Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/sopipz/domains/sopipz.ayz.pl/public_html/plugins/content/youtubeplugin/youtubeplugin.php on line 48

 

 

     Przypomnijmy historię Miśka. Tekst jest dość długi, bo ten cudowny i pogodny psiak w typie owczarka niemieckiego przeszedł koszmar nie do wyobrażenia! Misio ma około 6-7 lat.
    Zetknęliśmy się po raz pierwszy w maju 2016 roku. Po dotarciu na miejsce stwierdziliśmy, że psiak cierpi na zapalenie ucha. Właściciele nie widzieli konieczności podjęcia leczenia. Uważali, że potrzeby psa ograniczają się do posiadania byle jak skleconej budy, łańcucha, brudnej miski i wrzuconych do niej jakiś ochłapów. Usłyszeliśmy od nich: „ Ma budę, ma michę, więc czego się czepiacie! Przecież to tylko pies!” Po naszej interwencji został wezwany weterynarz, a właściciele zobowiązali się do leczenia Misia.
   W marcu 2017 roku otrzymaliśmy informację, że Misiek potrzebuje pomocy. Na miejscu okazało się, że stan zdrowia psa uległ dramatycznemu pogorszeniu. Jego sierść była przeraźliwie brudna, posklejana wyciekiem o obrzydliwym, gnilnym zapachu, z licznymi wyciekami ropnymi. W wielu miejscach na ciele zwierzęcia było wiele ran- ropnokrwistych ze świeżymi oraz starymi odparzeniami oraz licznymi bliznami. W okolicy szyi psa widoczne było ropne ognisko skórne, a obroża była wklejona w sierść! Prawe ucho psa było objęte silnym procesem zapalnym, mocno bolesne, z wysiękiem ropnym. Po kontroli bez chwili wahania odebraliśmy Misia właścicielom i natychmiast pojechaliśmy z nim do kliniki weterynaryjnej, a stamtąd do przytuliska. Pierwszego kwietnia 2017 roku próbowaliśmy doprowadzić jego skórę i ucho do ładu. Zabiegi pielęgnacyjne przy Miśku trwały około 2,5 godziny. Pies wyglądał i „pachniał” koszmarnie. Ogromnie żałujemy, że nie mieliśmy możliwości pokazania tego „zapachu”. Pies chyba nigdy nie był kąpany. Zastygła ropa i brudne rany na ciele, powodowały niesamowity odór, który na długo pozostanie w nozdrzach osób, które miały z nim kontakt. Misek przez cały czas cierpliwie poddawał się zabiegom. Świetnie rozumiał, że chcemy mu pomóc. To niesamowite, jak dzielny jest ten pies i jaką ma wolę walki o swoje sponiewierane życie! Mimo że ludzie wyrządzili mu tyle krzywdy, nie wykazuje wobec nich żadnej agresji, jakby nie pamiętał tego, na co narazili.
   
Od tego momentu rozpoczął się proces leczenia Miśka. Wizyty w gabinetach weterynaryjnych ( łącznie 17 wyjazdów): w Działdowie, w Ostródzie i wreszcie w Poliklinice Weterynaryjnej UWM w Olsztynie. Badania skóry, ucha, diagnoza tarczycy, codzienna pielęgnacja ucha, kąpiele w specjalistycznych szamponach. Aby przyspieszyć proces gojenia ran, pies dwukrotnie został pozbawiony sierści na ciele. Ci, którzy mają z nim kontakt, żartowali, że pies w typie owczarka niemieckiego, przeszedł przemianę w pekińczyka.
   
Misiek od początku leczenia pobierał i nadal pobiera antybiotyk. Najpierw w tabletkach, a od 28 czerwca 2017do początku września roku miał codziennie robione zastrzyki! Zabiegi pielęgnacyjne Misiek znosi cierpliwie, w pełni rozumie, że mają one uwolnić go od cierpienia.
    Doprowadziliśmy do tego, że poprzedni właściciele odpowiedzieli przed sądem za to, co zrobili Miśkowi. Małżeństwo do których wcześniej należał psiak zostało uznane winnym i skazane prawomocnym wyrokiem. Obydwoje- mąż i żona otrzymali karę 6 miesięcy pozbawienia wolności zawieszonej warunkowo na okres 2 lat tytułem próby. Sąd orzekł także przepadek Miśka i wymierzył oskarżonym wpłatę nawiązki na rzecz naszego Stowarzyszenia w wysokości 1600zł. Nawiązkę skazani zobowiązali się wpłacić na nasze konto do 31 grudnia 2017 roku.
  
Misiek to dziś zupełnie inny pies. Cieszy się życiem, z radością wychodzi na spacery, sprawdza się w roli pilota podczas jazdy samochodem i stróża, stawia wysoko do góry obydwoje uszu! Pachnie już jak pies! Sierść Misia pięknie odrosła, ale po 2 miesiącach leczenia, wróciło zapalenie skóry. W związku z tym Misiek był diagnozowany pod kątem niedoczynności tarczycy. Okazało się, że organ ten funkcjonuje prawidłowo. Kolejne badania dermatologiczne zeskrobin, badania cytologiczne i hodowlane dały też wyniki negatywne. Wielospecjalistyczne badania sugerują, że Misiek choruje na Pyodermię Owczarków Niemieckich, chorobę która najprawdopodobniej będzie mu towarzyszyła do końca życia, ale która w przypadku właściwej pielęgnacji zwierzęcia może przebiegać prawie bezobjawowo.  

      W dniu 26 listopada 2017 roku Misiek pojechał na kontrolę do Polikliniki UWM w Olsztynie. Jest o niebo lepiej, bo rany na skórze się zagoiły, na skórze nie ma już ropy, ani krwi. Pozostały blizny, które się muszą zagoić. Niestety… gorzej jest z uchem. Antybiotyki spowodowały, że w chorym uchu Miśka wyhodował się grzyb. Zostały pobrane wymazy z ucha do badań cytologicznych i mikologicznych. Misiek przez kilka tygodni będzie musiał mieć podawane leki przeciw grzybicze, lek osłonowy na wątrobę i lek osłonowy. Przez dwa tygodnie kontynuowaliśmy też kurację antybiotykową.

Połowa grudnia 2017 roku. Mamy dobre wieści. Leczenie dało skutek. Misio czuje się coraz lepiej. Rany na jego ciele się zagoiły, sierść pięknie odrasta, błyszczy i… pachnie. Misio od ponad dwóch tygodni nie przyjmuje już antybiotyku, ani żadnych innych leków. Pielęgnowane jest nadal jego ucho. Pod koniec stycznia tego dzielnego psiaka czeka kontrola u Pani Doktor w Olsztynie. Po ponad 9 miesiącach można go było nareszcie zaszczepić przeciwko wściekliźnie.

 

Co najważniejsze! Przed Świętami Bożego Narodzenia Misio trafił szóstkę w totolotka.

Od 22 grudnia ma Dom!

Taki PRAWDZIWY, KOCHAJĄCY.

Dom, gdzie pies jest traktowany jak partner, przyjaciel, ktoś kto ma uczucia,

swoje potrzeby! Ma wspaniałego Pana, ponad 30- arową działkę do swojej dyspozycji.

Biega do woli, nikt nie ogranicza jego wolności,

nie wiąże go, nie zamyka w kojcu.

 

Misio nadrabia stracony czas. Wszystko go interesuje, ma się wrażenie, że chciałby być w kilku miejscach na raz. Swojego Pana najchętniej nie odstępowałby na krok.

 

Dziękujemy z Całego Serca Panu Piotrowi za pokochanie Misia, za troskę o niego i codzienną pielęgnację. Dziękujemy za zaufanie, którym nas Pan obdarzył.

Dziękujemy Lekarzom, którzy razem z nami walczyli
i nadal walczą o jego zdrowie: Pani Doktor Annie Gesek, Całemu Zespołowi z Przychodni Weterynaryjnej „Trio- vet” z Ostródy oraz Pani Doktor Karolinie Kuklińskiej z Polikliniki UWM w Olszynie.

Dziękujemy Wszystkim Dobrym Duszom, które nie pozostały obojętne na los tego sponiewieranego przez ludzi psa i przez kilka miesięcy regularnie pielęgnowały Misia. Dziękujemy także tym Osobom, które wspierały rzeczowo i finansowo jego walkę o życie i lepszy los.

Misiu, masz wielu Przyjaciół, walcz o swoje zdrowie. Wierzymy, że w takim Domu, jaki zagwarantował Ci Pan Piotr, będziesz się czuł już tylko lepiej!


 

 

To zdjęcia Misia z grudnia 2017 roku:

 

 

A to krótki film pokazujący wolę życia Misia:

 

Misio w domu:


 

Na potwierdzenie załączamy dokumentację medyczną Misia i z opisem kosztów jego leczenia.

 

Opis wizyt Miśka w gabinecie w Działdowie

 Opis wizyt Miśka w gabinecie w Ostródzie

Pierwsza wizyta Miśka w Olsztynie

 

Druga wizyta Misia w Olsztynie

Ciąg dalszy druga wizyta Misia w Olsztynie

 

 Wynik z Katedry Anatomii Patologicznej

Wyniki badań mikrobiologicznych

 

 Posiew tlenowy ze zmian skórnych

Skany faktur za leczenie Misia w Poliklinice UWM w Olsztynie

Skan faktury Poliklinika UWM Olsztyn